Work Text:
Obudził mnie hałas dochodzący zza drzwi. Spojrzałem na zegar stojący na szafce nocnej. 7:09. Zostało jeszcze 6 minut do mojej planowanej pobudki. Trochę zirytowany delikatnie odsunąłem z siebie kołdrę i wyszedłem z łóżka tak, żeby nie obudzić śpiącego obok mnie chłopaka. Odwróciłem się, żeby rzucić krótkie spojrzenie na Matta, na jego twarz padały delikatne promienie słońca, dzięki czemu piegi na jego policzkach były jeszcze lepiej widoczne. Wyszedłem z pokoju, żeby zobaczyć, co mnie przedwcześnie obudziło, chociaż w głębi duszy dobrze wiedziałem, co to jest.
"Enzo, złaź stamtąd w tym momencie!" krzyknąłem na kota stojącego na blacie kuchennym.
Podszedłem bliżej i wziąłem go na ręce. "Zobacz, co zrobiłeś." pokazałem na rozbitą szklankę na podłodze.
Odłożyłem zwierzę na podłogę, żeby zrobić sobie kawę.
Podczas gdy ekspres pracował, chwyciłem laptopa leżącego na stole i usiadłem na kanapie. Miałem 1 nieodczytaną wiadomość, która była oczywiście od Neara. Od kiedy cudem udało nam się przeżyć i rozwiązać sprawę Kiry, wraz z Mattem zdecydowaliśmy się pomóc Nearowi w byciu L, więc od jakichś 3 miesięcy dostawałem od niego co najmniej trzy maile dziennie i byłem przez niego zmuszony do sprawdzania poczty co 30 minut, nie wliczając godzin snu. Kliknąłem w nową wiadomość dostarczoną dzisiaj w nocy.
od: [email protected]
do: [email protected]
temat: ORCHID05
data: 05/07/2010, 03:12Przekazuję wstępny raport dotyczący sprawy oznaczonej ORCHID05. Materiał został przeklasyfikowany z poziomu lokalnego do kategorii wymagającej wyższego nadzoru ze względu na charakter zdarzenia oraz spójność z wcześniej zarejestrowanym wzorcem incydentów o wysokiej anomalii behawioralnej.
2 dni temu tj. 05/05/10 odnaleziono ciało (M, 42) w zamkniętym pomieszczeniu hotelowym. Pokój był zabezpieczony od wewnątrz. Brak śladów włamania, brak oznak walki, brak materiałów biologicznych osób trzecich.
Zabezpieczony monitoring korytarza wskazuje, że nikt nie wchodził ani nie opuszczał pomieszczenia przez okres 11 godzin poprzedzających zgłoszenie zdarzenia.
Stan zwłok nie odpowiada klasycznym przyczynom zgonu o charakterze naturalnym ani typowym obrażeniom mechanicznym. Wstępna opinia medyczna wskazuje na nagłe zatrzymanie funkcji życiowych bez jednoznacznej etiologii. Ciało zostało znalezione w pozycji siedzącej, przy stole, z rękami ułożonymi w sposób sugerujący zakończenie wykonywanej czynności.
Na stole znajdował się laptop w stanie aktywnym. Ekran wyświetlał pusty dokument tekstowy z pojedynczym ciągiem znaków: „ORCHID”.
Historia przeglądarki została wyczyszczona w sposób niestandardowy, nie poprzez standardowe usunięcie danych, lecz przez ich fragmentaryczne nadpisanie w wielu warstwach systemowych. Analiza odzyskowa wskazuje na ręczną ingerencję o wysokim stopniu zaawansowania.
W systemie hotelowym odnotowano krótkotrwałą awarię zasilania trwającą 47 sekund w godzinach 03:17–03:18. W tym samym przedziale czasowym wszystkie urządzenia monitorujące przeszły w tryb resetu, bez zapisania bufora danych.
Dodatkowo zabezpieczono korespondencję e-mailową ofiary. Ostatnia wiadomość wysłana została do nieznanego odbiorcy. Jej treść została częściowo usunięta jeszcze przed przejęciem serwera. Odzyskano jedynie końcowy fragment:
„…nie ma już wyjścia, jeśli oni już wiedzą, że widziałem…”Proszę o to, żebyście oboje pojawili się w kwaterze głównej do godziny 8 dnia dzisiejszego.
N.
ZAŁĄCZNIKI(pakiet zaszyfrowany):
Załącznik ORCHIDA: zdjęcia miejsca zdarzenia (pokój hotelowy, układ przedmiotów)
Załącznik ORCHIDB: logi systemu monitoringu (korytarz / windy / strefa recepcji)
Załącznik ORCHIDC: analiza medyczna wstępna (raport koronerów – wersja robocza)
Załącznik ORCHIDD: odzyskane dane z laptopa (fragmenty pamięci RAM + historia systemowa)
Załącznik ORCHIDE: transkrypcja ostatniej wiadomości e-mail (częściowa rekonstrukcja)
"Cholera" mruknąłem. Ekspres do kawy wydał z siebie pisk, sygnalizujący koniec parzenia, a ja udałem się z powrotem do sypialni, ignorując maszynę.
"Mattie, wstawaj." powiedziałem, pochylając się nad mężczyzną i składając kilka pocałunków na jego skroni.
"Mhm," mruknął, uśmiechając się delikatnie. "Która jest godzina?"
Spojrzałem na zegar. "7:20"
"Za wcześnie."
Usiadłem obok niego i zacząłem gładzić jego rude włosy. "Wiem, ale to nie moja wina, że ten dupek każe nam być przed 8 na drugim końcu miasta."
"Near?" zapytał, podnosząc się do pozycji siedzącej i przecierając oczy.
"Tak, a teraz wstawaj już, bo za 20 minut musimy wyjechać, jeżeli nie chcemy znowu słuchać jego narzekania o tym, że za często się spóźniamy."
"Dobrze." powiedział, a ja wstałem i odwróciłem się w stronę wyjścia.
Nagle usłyszałem szelest za sobą, a po chwili poczułem, jak ktoś obejmuje mnie ramionami. "Mello?"
"Tak?" odwróciłem się, żeby też móc objąć mojego chłopaka.
"Kocham cię"
Poczułem, jak moja twarz nabiera różowego koloru, więc wtuliłem ją w jego włosy. "Też cię kocham."
"Co tu się stało w kuchni?" zapytał Matt, wchodząc do łazienki, w której akurat rozczesywałem włosy.
"Hm? Co masz na myśli." zapytałem, wkładając szczotkę do szafki pod zlewem.
"Na podłodze są kawałki szkła. Ktoś się włamał? Wydawało mi się, że dobrze zamknąłem drzwi—" zaczął się zamartwiać jak zawsze. Po wydarzeniach z początku tego roku był okropnie lękliwy i często budził się w nocy przez koszmary. Poprosiłem, żeby poszedł na terapię, ale powiedział, że nie ma pewności, że terapeuta nie będzie próbował go zabić, więc jedyne co mi zostało to uspokajać go za każdym razem.
"Enzo znowu skakał po szafkach, prosiłem cię, żebyś nie zostawiał naczyń na blacie na noc."
"Oh, dobrze, ale myślę, że i tak powinniśmy zamontować lepsze zamki w drzwiach." powiedział, wpatrując się w podłogę.
"Matt, spójrz na mnie." powiedziałem, a on to zrobił. Westchnąłem. "Nikt już nas nie będzie próbował zabić, nikt poza czterema osobami, które wiemy, że nie zrobią nam krzywdy, nie wie nawet o tym, że udało nam się przeżyć. Musisz się przestać o to zamartwiać, bo w końcu oszalejesz."
Znowu spuścił wzrok, więc podszedłem i podniosłem jego głowę, po czym złożyłem delikatny pocałunek na jego czole. Matt spojrzał na mnie spod grzywki i wtulił się w moje ramiona.
"Wiem, ja po prostu... sam nie wiem. Wiem tyle, że gdybyś nie zobaczył, że Takada ma przy sobie tę kartkę, to byś już nie żył, a wtedy nigdy bym sobie nie wybaczył, że pozwoliłem ci to zrobić, a nawet pomogłem ci w tym cholernym planie." powiedział, a ja słyszałem, że powstrzymuje się od płaczu.
"Matt, żyję i ty też żyjesz i zrobię wszystko, żeby to zostało tak jak najdłużej."
"Dobrze, postaram się tym nie przejmować."
Uśmiechnąłem się i pozwoliłem sobie jeszcze chwilę zostać w jego objęciach, żeby nacieszyć się jeszcze chwilą przyjemności przed nadchodzącym długim dniem w pracy.
