Chapter Text
– Louis, myślę, że nadszedł czas spróbować tego przy zamkniętym wieku – powiedział Lestat między pocałunkami, gdy leżeli w trumnie Louisa.
– Nie sądzę – zaprotestował Louis. – Musi minąć sporo czasu, żebym zapomniał, co się stało za pierwszym razem.
Louis nadal miewał koszmary.
– Mon cher, za nami dopiero wieczór, Nie istnieje żadne ryzyko, że zasnę, a ty utkniesz ze mną w trumnie, na cały dzień – przekomarzał się z nim Lestat.
– Zapomniałeś dodać znowu – dodał Louis.
– W porządku, nie istnieje żadne prawdopodobieństwo, że zasnę, a ty znowu utkniesz ze mną w trumnie – poprawił się radośnie Lestat.
– A w ogóle Lestat, dlaczego chcesz zamknąć wieko? Nie widziałbym cię wtedy – zauważył Louis.
– Dokładnie – powiedział z rozkoszą Lestat.
– Nie jestem pewien czy dostrzegam w tym urok. Ty uwielbiasz kiedy na ciebie patrzą. Ty cholerny pawiu – przekomarzał się z nim Louis.
– Louis… Wyobraź to sobie . Siebie w kompletnej ciemności i moje dłonie przesuwające się po twoim ciele, drażniące się z tobą. Nie byłoby wtedy nic poza moimi palcami, moimi ustami, dotykiem mojej skóry na twojej – powiedział cicho Lestat.
Louis poczuł jak uchodzi zniego całe powietrze. Spojrzał bezradnie na Lestata.
– Och… – wydukał.
– Spodobałoby ci się to, Louis? – zapytał Lestat.
– Tak – przyznał Louis.
– Poza tym ja widziałbym cię doskonale – dodał zachrypniętym tonem Lestat. – Mógłbym zobaczyć, jak rozpadasz się na moich palcach, na moim ku…
– Tak, tak. W porządku. Zamknij się . – Przerwał mu Louis, czując uderzenie gorąca na twarzy.
– Tak? – Zapytał zwycięsko Lestat.
– Tak – powiedział stanowczo Louis.
Lestat triumfująco pociągnął za wieko, więzy przytrzymujące je pękały kiedy je obniżał, zamykając ich w ciemnościach trumny Louisa.
– Każę ci to później naprawić – mruknął Louis.
– Oczywiście – odpowiedział Leastat.
Zamknięcie w ciemności nagle wywołało przypływ paniki, ale Louis odetchnął, pozwalając się uspokoić i skupił się na uczuciu bycia tutaj z Lestatem. Lestat przesunął pocieszająco dłonią po jego twarzy.
– Nic mi nie jest – wyszeptał Louis. Lestat zmniejszył dystans między nimi, całując go delikatnie, a jego czułość sprawiła, że Louis poczuł ból w klatce piersiowej.
Ich dłonie stukały o siebie lekko, gdy starali się zdjąć ubrania na małej przestrzeni. Z perspektywy czasu, powinni byli to zrobić przed zamknięciem wieka. Nie zajęło im to wiele czasu. Odrzuciwszy zdjęte ubrania, odnaleźli się ponownie.
Louis zatracił się odczuciu przebiegających po nim palców Lestata, badających jego skórę. Czuł się trochę inaczej niż zwykle ale nie potrafił określić dlaczego. Louis starał się znaleźć twarz Lestata przez chwilę, przypadkowo chwytając kawałek ramienia w ciemności, ale udało mu się ją zlokalizować i wciągnąć Lestata w niezdarny pocałunek. Lestat odwzajemnił pocałunek, a dłoń rozkosznie zjechała po udzie Louisa, ale wciąż czuł się... inaczej. Dlaczego…
Och. Nie czuł zwyczajowego drapania paznokci Lestata, do którego zdążył się już przyzwyczaić.
– Lestat, obciąłeś paznokcie, zanim w ogóle zapytałeś? Czy to nie było trochę aroganckie? – drażnił się Louis.
– Chciałem być przygotowany na wypadek, gdybyś się zgodził, bez zbędnej zwłoki – powiedział ze śmiechem głos Lestata.
Potem zniżył głos do zachrypniętego szeptu.
– Mam też olejek, więc mogę cię otworzyć teraz, w ciemności – dodał Lestat.
Louis wydał z siebie dźwięk, który wydał mu się nieco zawstydzający, ale Lestat pochłonął go w mocnym pocałunku.
Poruszając się razem, miał wrażenie, że wszystko zniknęło, oprócz uczucia rąk Lestata przesuwających się po jego kręgosłupie, palców Lestata przesuwających się po jego klatce piersiowej i Lestata dotykającego jego kutasa. Louis odnalazł Lestata w ciemności, jak tylko mógł, całując każdą skórę, jaką udało mu się znaleźć, klatkę piersiową, łopatkę, obojczyk i bok twarzy Lestata. Sięgnął, by go dotknąć, jak tratwy ratunkowej na ciemnych wodach.
Louis w końcu odnalazł włosy Lestata i był w stanie przyciągnąć go do siebie, by go pocałować, co zajęło mu kilka chwil. Louis poczuł, że rozpływa się w pocałunku, rozkoszując się uczuciem bycia sam na sam z Lestatem w kokonie trumny, z dala od reszty świata. W ciemności i ucisku ich ciał, gdzie kończył się on, a zaczynał Lestat, było pytaniem bez znaczenia.
Louis usłyszał dźwięk otwieranej butelki i natychmiast ucieszył się, że są w ciemności, więc Lestat nie mógł zobaczyć jego twarzy.
– Widzę twoją twarz, mon cher – drażnił się Lestat, przypominając mu o tym.
Oczywiście. Louis wtulił twarz w chłodny tors Lestata.
Louis poczuł palec zbliżający się do jego wejścia.
Louis sapnął, gdy palec lekko, powoli naruszył pierścień mięśni wsuwając się do środka.
– Jesteś taki piękny, spójrz na siebie – powiedział Lestat z podziwem.
Louis sięgnął po Lestata, chwytając go, by utrzymać się stabilnie.
– Spójrz na siebie, w ciemności, jęczącego na moim palcu – gruchał Lestat, powoli wciskając się i wyciągając, powoli wchodząc nieco głębiej w sposób, który sprawiał, że Louis mocniej ściskał Lestata.
Lestat był cierpliwy, skrupulatny cierpliwością nieśmiertelnej istoty, która w końcu dostała to, czego chciał. W końcu Lestat wcisnął palec do końca, a Louis jęknął, czując go tak głęboko w sobie.
– Wszystko dla mnie, te małe dźwięki, twoje drżenie – powiedział Lestat, wyciągając palec i wciskając go ponownie, sprawiając, że Louis wydał z siebie kolejny cichy odgłos.
– Mógłbym patrzeć na ciebie godzinami, Louis, na moich palcach, obserwując jak się rozpadasz – Lestat zaczął przyciskać drugi palec do brzegu, wsuwając go ledwo co do środka
Louis jęknął z powodu wtargnięcia, a w jego oczach zebrały się małe łzy.
– Tak dobrze sobie radzisz, mój święty. Tak pięknie mnie przyjmujesz – powiedział Lestat, wycofując na chwilę oba palce, po czym ponownie lekko je wsunął.
Louis poczuł że traci rozum i zaczął je dociskać, wpychając je głębiej. Lestat pozwolił mu na to, a palce nagle znieruchomiały, gdy Louis zakołysał się na nich.
– Mon cher , tak bardzo ich potrzebujesz? Mogłeś powiedzieć.
Louis odepchnął się od palców Lestata, czując, że nie może oddychać. Potem palce Lestata wycofały się i Louis poczuł się nagle wyrwany z ciemności, nie mogąc zobaczyć Lestata, nie mogąc zobaczyć, co robi.
– Nabieram więcej olejku, kochanie – mruknął Lestat.
Louis czuł się oszołomiony oczekiwaniem.
Palce Lestata powróciły, teraz w liczbie trzech, i Louis odetchnął z ulgą, gdy Lestat wepchnął je w niego, próbując przytrzymać się czegoś, by się zakotwiczyć, gdy Lestat narzucił pobłażliwe tempo, które sprawiło, że jęczał, chwytając garść włosów, garść ramion, gdy Lestat pracował nad nim.
– Nie mogę się doczekać, aż cię zerżnę, Louis, mając cię takiego na moim fiucie? Zaciskasz się wokół mnie, gdy się w tobie zagłębiam?
– Proszę – wyszeptał Louis.
– Tak pięknie się dla mnie otwierasz, Louis. Pragniesz mnie, potrzebujesz mnie, Louis? Potrzebujesz mnie w sobie?
– Tak.
Lestat wyciągnął palce i wcisnął je z powrotem. Louis wymamrotał słabe przekleństwa.
– Och, Louis. Jesteś idealny, wiesz o tym? Gorący, ciasny i pyszny, mógłbym cię pożreć, mógłbym mieć cię takiego na zawsze.
To było za dużo i za mało. Potrzebował Lestata.
– Proszę.
– Poproś mnie, Louis – powiedział pobłażliwie Lestat.
– Chcę cię mieć w sobie, chcę, żebyś mnie wziął – wyszeptał Louis, a słowa wydawały się łatwiejsze do wypowiedzenia w ciemności.
Louis nie mógł powstrzymać cichego jęku, gdy palce Lestata zniknęły. Lestat bez wysiłku przesunął go silnymi dłońmi tak, że plecy Louisa były przyciśnięte do przedniej części torsu Lestata.
Lestat przejechał dłońmi po bokach klatki piersiowej Louisa, po bokach jego ud, pieszcząc je i wielbiąc w ciemności. Nie istniało nic poza uczuciem skóry Lestata na jego własnej. Louis wtopił się w dłonie Lestata.
Lestat złożył delikatny pocałunek na karku Louisa.
W ciemnościach odgłos otwieranej buteleczki z olejkiem wydawał się niesamowicie głośny.
– Rumienisz się, Louis – szepnął Lestat.
Dźwięk Lestata rozprowadzającego olejek po swoim ciele, doprowadzał Louisa do utraty zmysłów. Niczego nie widział. Otaczała go ciemność.
Louis poczuł, jak Lestat przesuwa się lekko w dół trumny, znajdując lepszą pozycję i składając pocałunek na jego ramieniu.
– Mój piękny Louis, promieniejący w ciemności – mruknął Lestat.
Pierwszy ruch kutasa Lestata sprawił, że Louis zadygotał, sięgając do boku trumny, by się podeprzeć, gdy Lestat lekko w niego wepchnął.
– Och, Louis. Jesteś idealny wokół mnie – powiedział Lestat, wciskając się w niego ponownie
Głowa Louisa odchyliła się do tyłu, zatracając się w doznaniach.
– Czujesz się promienny, Louis, tak gorący i ciasny, że mógłbym cię tak trzymać godzinami – powiedział Lestat, wciskając się jeszcze głębiej.
Louis zamknął oczy, dryfując w ciemności, a przyjemność z tego płynąca przeszywała go na wskroś.
– Spójrz na siebie, tak dobrze mnie przyjmujesz. Potrzebujesz mnie? Potrzebujesz mnie w sobie?
– Tak – wyszeptał Louis.
Lestat w końcu wepchnął się do końca, a Louis sapnął.
– Wypełniłem cię, Louis. Dobrze się czujesz? Ze mną w sobie?
To było wspaniałe. Był tak pełny, zaciskając się na kutasie Lestata, że to było oszałamiające. Lestat tak blisko. Lestat wewnątrz niego.
– Och, Louis. Jesteś tak idealny, że chyba nigdy nie wypuszczę cię z tej trumny – powiedział zdyszany Lestat.
– Lepiej, żebyś mnie wypuścił powiedział Louis cicho
Lestat zatrząsł się ze śmiechu, a jego ruch z kutasem Lestata tkwiącym głęboko w nim sprawił, że Louis zaczął się szamotać, chwytając się satynowej wyściółki trumny.
– Przepraszam, mon cher . Jak nam idzie? – wyszeptał Lestat, wciąż w pełni w nim tkwiąc.
– Potrafisz czytać w moich myślach – zauważył Louis.
– Ale chciałbym usłyszeć, jak to mówisz – mruknął radośnie Lestat.
– Wszystko w porządku – powiedział, zduszonym głosem Louis.
– Po prostu w porządku? – zapytał Lestat, odsuwając się nieco i wpychając z powrotem.
Kurwa, ruch kutasta Lestata wewnątrz niego rozpalał go od środka.
– Naprawdę dobrze? – zaoferował słabo Louis.
– Hmmm… – Lestat wycofał się prawie zupełnie, a potem mocno pchnął do środka, a to uczucie wywołało u Louisa zawroty głowy.
– Niesamowicie – wydusił z siebie w końcu Louis, starając się zachować przytomność umysłu, gdy Lestat przyspieszył.
– Ty jesteś niesamowity, Louis – powiedział Lestat, wsuwając się w Louisa. – Prrzyjmujesz mnie tak dobrze, tak idealnie, tak pięknie.
Dłoń Lestata owinęła się wokół kutasa Louisa, Louis wepchnął się w jego dłoń, wypychając biodra ku jego dotykowi, podczas gdy Lestat pieprzył go od tyłu, poruszając biodrami, by zbliżyć je do bioder Louisa.
Louis jęknął głucho.
– A te piękne dźwięki, które wydajesz? Dla mnie? Mógłbym je po prostu wypić – rechotał Lestat
Lestat wbił się w niego, przytrzymując Louisa ręką na jego ramieniu.
– Chcę cię wypełniać każdej nocy naszego życia, chcę czuć cię wokół siebie, olśniewającego i świecącego tak jak teraz.
Louis westchnął błogo, a wsuwający się w niego kutas Lestata wprawiał go w zachwyt.
"I chcę cię w naszym łóżku , w oceanie jedwabnej pościeli, wykrzykującego moje imię.
Louis jęknął.
– Pragnę cię zawsze , pragnę cię na zawsze – wyszeptał Lestat.
Lestat pchał teraz bardziej gorączkowo. Louis unosił się w wysublimowanej ciemności, wirującym morzu mistycznych doznań, uniesień i Lestata poruszającego się w jego wnętrzu.
– Chcę dać ci moją krew, chcę dać ci wszystko, wszystko, co istnieje – powiedział żarliwie Lestat.
Louis nic nie widział, w ciemności nie było nic poza uczuciem wbijającego się w niego kutasa Lestata, dłoni na kutasie Louisa, dłoni zakotwiczonej na jego ramieniu, nacisku ciała Lestata na jego własne. To było euforyczne, bezgraniczne.
"I chcę być jedynym imieniem, jakie kiedykolwiek wypowiesz w łóżku.
Nie było nikogo innego. Nikogo innego.
"Chcę poczuć, jak dochodzisz, jak zaciskasz się wokół mnie, jak twoje ciało drży z rozkoszy - powiedział Lestat, głaszcząc go zaciekle i pchając w niego.
Louis nie mógł już dłużej wytrzymać, każde jego włókno krzyczało o uwolnienie.
– Mój Louis, mój Louis, mój Louis – powtarzał w kółko Lestat, gdy Louis szczytował coraz wyżej
Louis doszedł z transcendentalnym uderzeniem, doznania rozpętały się jak burza, gdy Lestat głaskał go po głowie, ciepły strumień Lestata wlewał się w niego, Lestat kołysał się w nim w przód i w tył, orgazm obmywał ich, gdy z umysłu Louisa przedostawał się do umysłu Lestata. Lestat wyrzucał z siebie potok miłosnego francuskiego, słowa zbiegały się tak szybko, że stawały się niezrozumiałe.
Louis poczuł się, jakby został zagubiony. I został odnaleziony.
Louis odetchnął głęboko, czując się przytłoczony i nasycony. Za nim Lestat ostrożnie wycofał się z niego, stymulacja wciąż była delikatna i wywołała u Louisa lekkie sapnięcie. Louis obrócił się twarzą do Lestata, żałując, że nie widzi go w ciemności. Louis przesunął dłoń przed siebie, w końcu odnajdując kontury twarzy Lestata i gładząc ją delikatnie.
– Lestat - powiedział Louis ze zdziwieniem.
– Louis - odparł Lestat szeptem.
– Na zawsze – zgodził się Louis – Chcę cię na zawsze.
Louis nie zauważył nadchodzącego pocałunku, ale przyjął go z entuzjazmem, a delikatna radość chwili otuliła ich. W końcu wieczność nie była daleko.
