Actions

Work Header

... .- ...- . -- . -

Summary:

samotny samotny samotny wieloryb.

lub,
wszystkie twoje gwiazdy są też moimi gwiazdami.

Notes:

dzięki autorce @darling!
dzięki @bitmewords/wattpad za korektę!

Work Text:

Samotny samotny samotny wieloryb.

 

 

*

 

 

 

- Przed chwilą tu byłeś, wiesz? - mamrocze Yoongi.

- Wybacz. - mówi Jungkook, ale nie wygląda przekonująco.

- Tch. - z papierkiem lakmusowym pomiędzy zębami, Yoongi nie może powiedzieć więcej. Jak na kogoś z tak dużymi dłońmi, wykonuje wyjątkowo drobiazgową pracę i to prawdopodobnie dlatego Namjoon, wciąż do niego przychodzi. Cóż, albo dlatego że są przyjaciółmi. Albo dlatego że obaj znają Jungkooka.

Znali.

Pod naciskiem jego szybkich palców, Jungkook jest niesamowicie cichy.

Yoongi nigdy się do tego nie przyzwyczai.

Jego oczy są zwężone, gdy poszukuje wyjaśnienia, dla mniej niż idealnego stanu Jungkooka. Wreszcie go znajduje: krwawo czerwony drut, który się odłączył. Jak Jungkook zdołał zrobić coś takiego, jest poza rozumowaniem Yoongiego. Cokolwiek zerwało ten kabel, powinno też zerwać wszystkie inne. Co więcej, nie po raz pierwszy widzi tak precyzyjne zniszczenie i Yoongi wie , że to niemożliwe. Wie, że to działa wbrew wszystkim kodom i regulaminom, które znają. Yoongi czasami nad tym rozmyśla.

Naprawia w ciszy, ale Jungkooka nigdy to nie obchodzi; w sumie, dlaczego by miało?

Słaby dźwięk łącznika, scalającego dwie czerwone przerwy w jedną czerwoną dziurę jest głośny w garażu Yoongiego.

Czasami się iskrzy, ale ogólnie cały proces nie jest długi. W końcu Yoongi jest najlepszy. Kiedy kończy, wyciąga papierek lakmusowy z ust i przyciska go mocno do skóry Jungkooka, by zostawił znak. Czeka. Wreszcie papierek rozjaśnia się, powoli od czerwonego do niebieskiego. Zadowolony Yoongi odsuwa i rzuca go w kierunku sterty plastików, na jego biurku.

Jungkook też jest na jego biurku.

W ten sposób Yoongi jest trochę wyższy.

Bez zastanowienia kładzie ręce na kolana Jungkooka, i to znajome uczucie. Cholernie znajome.

Ale też nieznajome.

Jungkook spogląda na niego i Yoongi widzi jego wyraz twarzy jako kod: czerwony, czerwony, niebieski, niebieski, czerwony.

Myśli o zerwanym drucie, a jego dłonie opadają.

- Wszystko naprawione. - mówi, a rzęsy Jungkooka trzepoczą, gdy mruga. Teraz nic to nie znaczy, ale kiedyś oznaczało bardzo dużo.

- Dzięki. - mówi i zsuwa się ze stołu, ląduje lekko jak deszcz. Kątem oka Yoongi zauważa jak piękny jest. Że Jungkook wygląda bardziej na stworzonego niż urodzonego i och, gdyby to był jedyny problem.

- Jungkook. - Yoongi zaczyna, ale nie może skończyć. Jungkook spogląda na niego przez ramię, czeka. Yoongi wzdycha.

- Tak? - Jungkook przechyla głowę. Yoongiemu przypomina to o innych rzeczach łączących się z tym ruchem: uśmiech pokazujący zęby, zmarszczone czoło, nieokreślony wygląd stworzony tylko dla Yoongiego. Przypomina mu i walczy z tym, a dłoń Yoongiego jest biała na knykciach, od trzymania boku swojego stołu, kiedy mówi:

- Nic. Idź już.

Chłopak waha się. Yoongi ogląda i kataloguje wszystkie znajome rzeczy. Nie może pozwolić im odejść, jednak ogląda jak Jungkook odchodzi.

Odchodzi.

Odchodzi.

 

 

 

 

 

*

 

 

 

 

- Nie chce zapłaty. - informuje Namjoona Jungkook, kiedy usadawia się na swoim miejscu, dopasowując słuchawki i mikrofon. Mętne trzaski starej maszyny, wyciszają się w czasie połączenia. Słyszy, przez ten szum, westchnięcie Namjoona.

- Dupek. - mówi, choć nie ma tego na myśli. - Cóż, damy mu więcej części. - mówi i tym razem ma to na myśli.

- Wyglądał na rozczarowanego. - mówi Jungkook.

Po podniesieniu głowy, z miejsca gdzie siedzi, Namjoon nie jest w stanie zobaczyć Jungkooka, ale wie, że jest coś ostrego w jego wyglądzie.

- Dlaczego tak myślisz?

Gdy Namjoon wystarczająco się skupi, wydaje mu się, że może usłyszeć więcej niż ciszę, która pojawia się za każdym razem, gdy zadaje tego typu pytania. Wydaje mu się wtedy, że może usłyszeć delikatne "hm" Jungkooka, podkreślone przez mały śmiech albo podmuch wiatru. Ma wrażenie, że może usłyszeć Jungkooka z przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

- Jego słowa sugerowały, że za często tam jestem.

- Ma na myśli, że jesteś nieostrożny. - mówi Namjoon i połowicznie ma to na myśli.

 

 

 

 

*

 

 

Jungkook był nieostrożny.

Ale gdyby serce i umysł Jungkooka mogły pamiętać, powiedziałby im to:

- Zrobiłbym to jeszcze raz.

Czasami Yoongi patrzy na swoje szafki, widzi wszystko podwójnie i załamuje się.

Jungkook był nieostrożny, ale Yoongi obwinia za to siebie.

- Błagam, nie umieraj. - błagałby, błagałby, i mimo że Jungkook nie pamięta, to Yoongi pamięta, pamięta jak Jungkook krwawił z ust i mówił:

- Więc mnie uratuj.

Do tego dnia, Yoongi myśli, że to co zrobił jest przeciwieństwem ratowania, ale Namjoon upiera się przy innej, istotnej prawdzie: Jungkook wiedział, co ma na myśli.

Wiedział, co robi. O co prosi.

Nawet na końcu.

 

 

*

 

 

Dryfując przez kosmos, nieczęsto spotykają wrogo nastawionych obcych, ale kiedy to się zdarza, Namjoon jest wdzięczny, że ma Jungkooka przy sobie. Niestabilnym celem rzadko muszą się martwić, bo ostatnimi czasy strzały Jungkooka są nawet bardziej zabójcze, co według Namjoona ma sens.

Wróg wpada w cichy ostrzał i przez interkom, Namjoon słyszy westchnięcie Jungkooka.

- W porządku? - pyta z przyzwyczajenia.

- Zawsze jest w porządku. - mówi Jungkook i to byłoby impertynenckie, gdyby nie brzmiał na tak zmieszanego. Tym razem wzdycha Namjoon.

- W sensie... Czy coś się stało?

Bicie. Bicie serca. Bicie serce Namjoona.

- Nie. - mówi Jungkook po chwili i cóż, nie może kłamać, więc Namjoon nie naciska.

 

 

 

*

 

 

 

Mówi się, że robot nie może skrzywdzić człowieka; taką zasadę mają zapisaną w swoich systemach. Ale "człowiek" to w tych czasach luźne określenie, a Jungkook w żaden sposób nie jest robotem; ale też nie ma możliwości by był człowiekiem. W dzień, gdy on, Yoongi i Namjoon ledwo uciekli z przypadkowego ataku, Jungkook tak naprawdę nie uciekł. Jungkook krwawił z tak wielu ran, że jego skóra wyglądała gwieździście biało. Próbował przekierować moc z osłony do silników i ledwo mu się to udało - ratując ich - kiedy nadeszło najsilniejsze uderzenie, które zmieniło w proch część ich statku, łącznie z Jungkookiem.

Namjoon pamięta, że próbował zatamować krwawienie. Pamięta dłonie Yoongiego na twarzy Jungkooka. Pamięta łkanie Yoongiego, gdy obiecywał, że spróbuje i zrobi to, o co prosi Jungkook.

Pamięta, że Jungkook nie jest jedynym, który wtedy umarł.

Jego słuchawka trzeszczy i Jungkook mówi:

- Coś się zbliża.

Podnosząc twarz z dłoni, Namjoon odczuwa lata, czuje zagubienie, ale zwyczajnie mówi:

- Wiedzę ich.

 

 

 

*

 

 

Większość ciała Jungkooka wygląda jak ludzkie, jednak jedno oko jest teraz szare, zamiast brązowe, całkowicie sztuczne, co wyostrza jego wzrok.

Yoongi uratował z niego tyle, ile się dało.

I zabija go świadomość, że to prawdopodobnie niewystarczające.

 

 

*

 

 

Więc Jungkook podróżuje tylko z Namjoonem, który kocha go, mimo że wie, że już go nie ma. I to nie tak, że Yoongi go nie kocha, ale Yoongi nie potrafi ruszyć dalej. Nie może przestać szukać w swoich snach i jego pozytywkach dla Jungkooka, kogoś kto był ciepły i ukrywał swój śmiech w dłoniach. Namjoon to rozumie.

Namjoon naprawdę to rozumie.

Ale Namjoon też nie może pozwolić mu odejść, ale w inny sposób. Dla niego, jeśli pozwolą temu Jungkookowi odejść, tamten Jungkook przepadnie na zawsze; przepadnie naprawdę.

Ostatecznie, wolałby mieć to niż nic.

To kłótnia, do której nie warto angażować Yoongiego, który nigdy nie prosi, ale zawsze może być poproszony.

To, Namjoon wie, coś znaczy.

Może wszystko.

 

 

*

 

 

Ten Jungkook, który wpatruje się w gwiazdy przez cały czas, gdy Namjoon śpi, wygląda jak stary Jungkook, brzmi jak on, porusza się jak on. Raz Namjoon poprosił go, by zaśpiewał i ten dźwięk był tak stary, tak prawdziwy, tak Jungkooka, że Namjoon płakał prawie w histerii. Dłonie Jungkooka na jego ramionach były zimne, bo teraz zawsze są zimne, ale coś w jego wzroku było prawie... ciepłe.

Naprawdę, Namjoon wiedział, żeby w to nie wierzyć, ale mówi się, że "nadzieja matką głupich" i pomyślał wtedy, próbując odzyskać rozum: cóż, piszę się na to.

Później zapytał Jungkooka czy pamięta tę piosenkę i kiedy Jungkook grzecznie przepraszał i mówił, że nie, Namjoon mógł jedynie kiwnąć głową i odwrócić wzrok tak daleko jak to możliwe.

 

 

 

*

 

 

Kosmos był samotny, ale Ziemia też była samotna. Może ludzkość jest samotna, a ich byt jest po prostu przypadkiem. Yoongi gra na pianinie, które uratował z muzeum na zapomnianej kolonii. Gra utwór, który ma rok lub mniej i pędzi w ciemność.

 

 

*

 

 

Naprawiają statek, zadokowany na stacji, kilka gwiazd od starego Saturna (teraz jest ciemny, jego pierścienie to widmo planetarnych pozostałości), Namjoon włącza muzykę, bo Namjoon zawsze włącza muzykę. Jungkook robi całą ręczną pracę, a Namjoon podaje mu potrzebne narzędzia, w jednej ręce trzymając książkę, która nie ma z tym nic wspólnego.

- Podoba ci się? - pyta Jungkook, nie spuszczając z oczu iskrzących kabli, trzymanych w rękach. Namjoon spogląda w dół, do maszynowni, gdzie Jungkook jest skulony. Pytania jak to, sprawiają wiele trudności. Bo robot nie pytałby o takie rzeczy; nawet androida nie da się tak zaprogramować. Ale cóż, technicznie rzecz biorąc, Jungkook nim nie jest. Ale tego typu rzeczy wyglądają na tak ludzkie, że Namjoon czuje, że okropna nadzieja płonie jaśniej, pozwalając sobie na więcej.

Nie może nic na to poradzić.

- Trochę. Jest smutna, ale brzmi jak piosenka. Podoba mi się. - odpowiada Namjoon, jak gdyby Jungkook był w stu procentach tym Jungkookiem, którego poznał dawno temu, i stara się nie być zawiedzionym odpowiedzią.

- Ale "smutek" jest zły.

Nadzieja, a później jej utrata. Cykl. Koło. Namjoon nosi bardzo stary tatuaż krogulca na przedramieniu, czarny, z kolorami rozpływającymi się jak magia w bajkach. W większości skóra Jungkooka musiała zostać zastąpiona; Namjoon to pamięta, bo został wtedy z Yoongim i oboje czekali, by zobaczyć co z tego wyjdzie. Ale lewa strona jego pleców wyszła z tego bez szwanku, więc ciemne, wytatuowane pióra pozostały.

Smutek jest zły, tak mówi ten Jungkook, a Namjoon myśli, że nie ma racji, ale też nie jest w błędzie.

- Czasami. - mówi, a Jungkook spogląda na niego. Jego szare oko kręci się, jakby mogło wyczytać więcej ze słów Namjoona. Brązowe oko tylko mruga. Patrzy tak długo, że Namjoon myśli, że może się zawiesił, że może jednak coś się stało, ale potem Jungkook wraca do pracy, nie odzywając się przez godzinę albo więcej.

- Yoongi jest smutny. - mówi i Namjoonowi wydaje się, że się przesłyszał.

- Co? - nachyla się, patrzy w dół, wstrzymuje oddech.

- Yoongi jest smutny. - powtarza Jungkook. Namjoon stąpa po cienkim lodzie.

- Dlaczego myślisz, że jest smutny?

W przeszłości Jungkook wzruszyłby ramionami, zatrzymałby się, przechyliłby głowę albo spuściłby ją trochę przez wstyd, z powodu rozgadania czegoś prywatnego, westchnąłby przed odpowiedzią.

Teraz, Jungkook mówi:

- Nie “myślę”, że jest smutny. Ja to wiem.

Namjoon kłóciłby się z każdą inną hybrydą, ale przez Jungkooka nie może nie dopowiedzieć sobie znaczenia jego słów, wspomnień w jego wnioskach. Więc wszystko co robi, to przytaknięcie, mruknięcie czegoś podobnego do “ah” i wrócenie do czytania książki.

W czasie, gdy Jungkook kończy naprawę statku, Namjoon nieumyślnie zasypia, a jego okulary zwisają mu z nosa, zatrzymując się na górnej wardze. Jungkook jak kot wspina się z maszynowni i umieszcza pokrywę z powrotem na swoje miejsce. Potem nasuwa okulary Namjoona na jego nos i patrzy przez chwilę na kapitana. Przez godzinę albo dwie. Trzy. Cztery. Czas nie ma dla niego znaczenia, oprócz końcowych terminów lub misji. Patrzy na książkę w dłoniach śpiącego Namjoona.

Mały książę .

 

 

*

 

 

 

Nie ma powodu, który powinien negować to działanie; Powinien być. Ale go nie ma. Jungkook czyta książkę i coś się dzieje.

Kiedy Namjoon się budzi, znajduje Jungkooka pogrążonego w bezruchu, książka upadła poza zasięg jego rąk.

 

 

 

*

 

 

- Czytał książkę. - Yoongi głucho powtarza słowa Namjoona, rzuca książce jedno pochmurne spojrzenie i ponownie skupia się na ciele na jego stole - Jesteś pewny, że to wszystko?

Z boku Namjoon przebiega dłonią po twarzy, potem po włosach. Niespokojny, niespokojny, niespokojny.

- O ile mi wiadomo? Usnąłem, a kiedy się obudziłem, on po prostu… - głośno przełyka ślinę, wbrew ciszy panującej w garażu, a Yoongi kręci głową.

- Nie powinienem był tego robić. - mówi, ale mimo wszystko bierze się do pracy. Skanuje ręce Jungkooka, nogi, głowę i miejsce gdzie jego serce połowicznie działa. Za nim, Namjoon łapie się za ręce, przez brak niczego innego do przytrzymania i wbija w nie paznokcie tak mocno, że przecinają skórę. Kiedy Yoongi to zauważa, zatrzymuje się, a potem rzuca mu przypadkowy skrawek materiału, który Namjoon łapie bardziej w odruchu niż czymś innym. - Równie dobrze możesz usiąś.ć - mówi, pochylając się tak nisko, że jego nos prawie dotyka Jungkooka. - Trochę to zajmie.

Nie mówi, że nie wie już czego szuka.

Minęło już kilka ładnych miesięcy od ostatniego badania Jungkooka, które Yoongi zrobił, by poczuć się lepiej, i nawet jeśli to nie pomogło Yoongiemu, to cóż, miał nadzieję, że może z tym żyć.

Teraz, z wciąż nieżywym Jungkookiem na stole, myśli, że powinien wiedzieć lepiej.

Zastąpienie większości człowieka nie jest tym samym, co zastąpienie ręki czy nogi. Zmienia ich to, oczywiście, że ich zmienia.

Przeważnie, oni przestają nimi być, kropka.

Ale wygląda na to, że jako człowiek lub nie-za-bardzo-człowiek, Jungkook przoduje w zwalczaniu tego, co wie nauka.

 

 

 

*

 

 

Po kilku godzinach, Yoongi zaczyna płakać.

Ale nie przestaje pracować.

Namjoon to rozumie, więc zamiast próby odciągnięcia go, kładzie dłoń na plecach Yoongiego.

Mówi:

- Ufa ci.

Prawie może usłyszeć Yoongiego, poprawiającego go: ufał .

 

 

*

 

 

Pięć lat temu Yoongi poznał chłopca o imieniu Jungkook. Razem z Namjoonem byli łowcami nagród, kiedy pojawiała się potrzeba i włóczęgami, kiedy jej nie było. Pięć lat temu Yoongi zakochał się mocniej niż opowieści i piosenki mu kiedykolwiek tłumaczyły. Jak gdyby los tego chciał, Jungkook też się w nim zakochał. Pięć lat temu Yoongi zbudował dom i wpasował Jungkooka w każdą jego część.

Namjoon pamięta jak zdenerwowany był Jungkook pod przykrywką chwilowej brawury - uciekiniera pokazywanego w telewizji na kilku kanałach. Pamięta też jak oczy Jungkooka rozjaśniały się za każdym razem, gdy patrzył na Yoongiego, ale również sposób w jaki uśmiechał się tylko do Namjoona. Jak ich trójka nie powinna razem funkcjonować; powinna być zrównoważona, a jednak nie była.

Nadal nie rozumie dlaczego to zadziałało wtedy, ale może już rozumie dlaczego to działa teraz.

 

 

*

 

 

Dłonie Yoongiego trzęsą się tak gwałtownie, że Namjoon musi zmusić go, by zrobił przerwę, ale Yoongi walczy z nim.

- Puść mnie! Nie skończyłem. Jeszcze....

- Nie możesz teraz nawet niczego utrzymać w dłoniach. Jezu. Chodź tu. - Yoongi szarpie się w jego ramionach, ale Namjoon trzyma go mocno, do czasu aż czuje, że Yonngi opada na niego. Długie, drżące oddechy to jedyna oznaka, że wciąż jest przytomny. Minęło ponad 24 godziny i to mały cud, że obydwoje są tak wytrwali, ale taka jest potrzeba.

Chłopak na stole jest bardziej niż częściowo martwy, ale wciąż to on rozdaje karty.

- Yoongi, Yoongi. - mówi Namjoon i próbuje powiedzieć sto rzeczy przez nie puszczanie go.

 

 

*

 

 

Na planecie, na której nigdy nie przestaje padać, Jungkook i Yoongi czekali na Namjoona.

Zostawili włączone maskowanie i oglądali jak deszcz tworzy rzeki, spływające w dół szyby kokpitu.

- Myślisz, że wszystko z nim dobrze? - zapytał Jungkook, z powrotem odchylając się w ramiona Yoongiego, niespokojnie wykręcając własne ręce.

Yoongi owinął się wokół niego, by przytrzymać jego dłonie, ocierając nosem o włosy Jungkooka i wymamrotał:

- Joon dotrzymuje obietnic.

Jungkook uśmiechnął się i powiedział:

- Racja.

 

 

 

*

 

 

 

W sypialni, na statku nie-do-końca-maszyna i nie-do-końca-chłopak śpi.

Według Yoongiego, może spać wiecznie.

Według Namjoona, warto poczekać.

 

 

 

*

 

 

 

Gdzieś chłopak mówi maszynie: “Pamiętam”.

Gdzieś maszyna mówi chłopakowi: “Ale ja nie”.

Jungkook, który zawsze dokańcza to co zaczął, rusza do serca.

 

 

 

*

 

 

Podczas gdy Namjoon ma ptaka na ręce, a Jungkook skrzydło na plecach, Yoongi ma pazur na karku.

 

 

 

*

 

 

W garażu Yoongiego w nieskończoność, gra pozytywka, nieczysty dźwięk piosenki, który brzmi jak woda, jak deszcz, jak ucieczka.

 

 

 

*

 

 

Postanawiając, by zostać na pokładzie do czasu aż Jungkook się obudzi, Yoongi znowu mieszka z Namjoonem i nie jest tak samo , ale nie różni się też aż tak bardzo.

Sprawdzają sypialnie codziennie, a Yoongi skanuje go raz rano i raz w nocy.

Namjoon pyta:

- Jakieś zmiany?

A Yoongi odpowiada:

- Jeszcze nie.

 

 

 

*

 

 

 

- W książce jest napisane, że na Ziemi pada, gdy coś nazwanego “Matką Naturą” płacze - powiedział Jungkook, a Yoongi zadrwił.

- Nieprawda.

- Skąd miałbyś wiedzieć? - Jungkook szturchnął go rogiem książki. Yoongi strącił jego nogi ze stołu.

- Na planecie pada. Człowiek płacze.

- Skoro człowiek może płakać, to planeta też. - Jungkook ponownie spróbował szturchnąć go książką. Yoongi zatrzymał go jednym ruchem dłoni.

- Czy to naprawdę ma takie znaczenie?

- Cóż. - Jungkook tym razem spojrzał w dół, opuścił książkę i wzruszył ramionami. - Pomyślałem, że planeta też jest żywa. Skąd mamy wiedzieć jak to działa, skoro nie jesteśmy planetami. - Sposób, w jaki jego głos ucichł, wskazywał, że stawał się coraz mniej pewny swoich słów, a Yoongi wcale tego nie chciał, więc nachylił się, aż mógł położyć ręce na kolanach Jungkooka, kładąc brodę na głowę Jungkooka, ignorując słabe “hej!” w proteście i powiedział:

- Technicznie rzecz biorąc - przerwał. - wszystko jest możliwe. - ponownie przerwał. - Ale czy to nie jest smutne, że Ziemia musi płakać, by przetrwać?

Jungkook poruszył się pod nim, położył dłoń na dłoni Yoongiego i powiedział:

- Cóż, spójrz co się jej stało.

Słusznie, pomyślał Yoongi i skończył pracę na ten dzień.

 

 

 

*

 

 

Czasami Yoongi idzie do sypialni, gdzie powłoka hibernacyjna utrzymuje najdroższą mu osobę. Czasami wchodzi, siada obok niego i mówi mu o niczym konkretnym. Czasami wchodzi, kładzie się na łóżku po prawej stronie i udaje, że są razem, i że nie tak wiele się zmieniło.

 

 

 

*

 

 

Namjoon to widzi, ale nigdy tego nie komentuje.

On też spędza godziny ze śpiącą królewną od czasu do czasu, czyta mu wiersze albo nie; opowiada mu historie albo nie.

Nic konkretnego.

 

 

*

 

 

Kiedy to co pozostało z Jeona Jungkooka budzi się, pierwszą rzeczą jaką zauważa jest to, że jego dłonie są ciepłe.

Spogląda w prawą stronę po odpowiedź.

Kiedy Jeon Jungkook budzi się, widzi Mina Yoongiego trzymającego jego dłoń, czuje jego ciepło i myśli:

Znam cię.

Znam cię.

 

 

 

*

 

 

 

To co pojawia się potem, nauka nie może w pełni wyjaśnić, a Yoongi za bardzo tęskni za Jungkookiem, żeby walczyć o z pragmatycznym zmysłem, z którym się urodził.

Zdarza się to w krótkich chwilach lub długich chwilach; zdarza się, mimo że być może nie powinno. Jungkook poczuje zapach i obróci się do Namjoona, by zapytać czy pamięta planetę, gdzie każdy las był sadem jabłkowym i Namjoon obróci się i powie, że tak, pamięta. Jungkook zostanie postrzelony, chroniąc Yoongiego od rywalizujących łowców, i gdy Yoongi łata go, zapyta czy pamięta ostatni raz, kiedy to się stało i Yoongi spojrzy na niego przez grube rzęsy, pogapi się, i wyszepcze, że ciężko byłoby zapomnieć. Jungkook śpi - naprawdę śpi, chociaż nauka mówi, że tego nie potrzebuje; a Jungkook, zgodnie z tym jak się porusza i mówi, śni.

- Co zrobiłeś? - Namjoon pyta go pewnej nocy, dłonią ściska ramię Yoongiego, gdy oboje oglądają jak Jungkook drga, obraca się, mamrocze w czasie snu.

- Ja… myślałem… - Yoongi milknie. Przełyka strach. - Nie wiem. - rekompensuje się. - Myślałem, że uratowałem tylko jego ciało, jego logiczne myślenie, jego fizyczność. Wspomnienia… w sensie, te stare, nie powinny… - kręci głową, wyszarpuje ramię i podchodzi do łóżka Jungkooka - tak właściwie, łóżka Yoongiego, ale Yoongi nie może ostatnio spać, więc nieważne. Kładzie rękę na głowie Jungkooka, przeczesuje palcami włosy i boli go, gdy to robi; boli go nadzieja na coś niemożliwego, nawet gdy te rzeczy dzieją się na jego oczach. Pod dotykiem jego dłoni Jungkook uspokaja się. Yoongi zagryza wargę aż zaczyna krwawić.

- Nie robił tak wcześniej. - To obserwacja nie zarzut, więc Namjoon kontynuuje. - Ale badałeś go. Wygląda na… zdrowego?

- Nienaruszony. - potwierdza delikatnie.

- Nienaruszony. - powtarza Namjoon, mówi to jakby modlitwę. Pełen szacunku. Chętny.

Kiedy pyta Jungkooka o czym śni, Jungkook przechyla głowę, pociera tył szyi i mówi:

- Nie wiem. O Yoongim, tak myślę. Czasami. I o tobie. Chyba jest tam też dużo deszczu. I ognia. Wszystkie sny są takie?

Namjoon rozważa jego pytanie, w sposób taki sam jak zawsze - w sposób, w który zawsze będzie to robił - i mówi:

- Mniej więcej.

 

 

 

*

 

 

 

 

Im więcej czasu mija, tym bardziej Jungkook staje się tym kim był, a Yoongi bardzo się stara. Naprawdę. Utrzymuje go na odległość ramienia, jest miły, ale nie kochający; bardzo się stara. Ale pewnego dnia Jungkook wkracza w jego przestrzeń. Usadawia się na tymczasowym stole do pracy, który Namjoon ustawił dla Yoongiego w jednej z dodatkowych wnęk statku, przygląda się uważnie Yoongiemu i mówi:

- W moich snach trzymamy się za ręce.

Yoongi jest tak zaskoczony, że upuszcza długopis, który toczy się gdzieś poza zasięg wzroku. Ogląda jak Jungkook stanowczo odwraca od niego wzrok, ogląda jak Jungkook krzyżuje kostki, ogląda jak martwi się, a jego dolna warga przybiera najciemniejszy odcień różowego.

- Dlaczego? - pyta cicho, ostrożnie, po ludzku. I Yoongi jest najlepszy, ale mógłby włożyć więcej serca w odbudowę ciała i mózgu Jungkooka, niż sam może zrozumieć. Jak zaprogramowana historia może się zmienić, dając odpowiednie środowisko, dając odpowiednie bodźce, w prawdziwe uczucie; może katalizować niezapisane wspomnienia. Jungkook nie powinien śnić o tych rzeczach, nie powinien marzyć, nie powinien pytać Yoongiego dlaczego, ale to robi.

A Yoongi, cóż, Yoongi mógł skłamać; prawdopodobnie powinien skłamać.

Ale.

Nie zrobił tego.

- Robisz to z ludźmi, których lubisz. - mówi Yoongi.

Jungkook mruczy w zrozumieniu, jest cichy, pewnie przetwarza odpowiedź i w końcu mówi:

- Już mnie nie lubisz?

Śmiech, który wydziera się z ust Yoongiego składa się z samych zębów i braku humoru.

- Nie. Lubię cię za bardzo.

 

 

 

*

 

 

 

Kilka dni później, kiedy Jungkook sięga po dłoń Yoongiego, Yoongi pozwala mu na to.

 

 

 

 

*

 

 

 

Znowu są na planecie, na której nigdy nie przestaje padać. Tym razem to zwykła wymiana ładunków, ale przewoźnicy się spóźniają, więc siedzą we trójkę w kokpicie i oglądają deszcz.

- Co… - Głos Jungkooka wyrywa Yoongiego i Namjoona z ich rozmyślań, oglądają się by rzucić okiem i patrzą.

Bo Jungkook płacze. Dotyka swojej twarzy, opuszki palców stają się mokre i spogląda na nie, jakby nigdy wcześniej nie widział palców.

- Ja padam.-mówi.

Po śmiechu zmieszanego z płaczem, Yoongi wyjaśnia mu, biorąc w ręce dłonie Jungkooka.

- Mówiłem ci. Na planecie pada. - bierze głęboki oddech. - Ludzię płaczą.

- Dlaczego? - pyta Jungkook, mówi prawie bezgłośnie. - Nie pamiętam.

Cóż, to bardziej niż normalne w porównaniu do tego, co się działo.

Ale to nie wystarczy, by zatopić ich nadzieję, więc Namjoon mówi:

- To zależy. Możesz płakać ze smutku, ale możesz też płakać ze złości albo szczęścia. Ludzie są zabawni. Używamy tej samej czynności z różnych powodów. - robi przerwę, pociera krogulca na ramieniu i dodaje. - Nie zawsze ma to sens. Ale nie musi go mieć.

Przez chwilę słychać tylko stuk, stuk, stuk deszczu, każda kropla spływa w dół po szybie, w sposób który sprawia, że coś w środku Jungkooka zaczyna go boleć. Choć spogląda w dół, nie może znaleźć ran. Dziwne.

Człowiek.

Większość Jungkooka w Jungkooku szepcze do pozostałej części: Jesteś.

 

 

 

*

 

 

 

Raz na jakiś czas, Jungkook patrzy na Yoongiego i jest niewiarygodnie smutny.

Ale w większości, kiedy patrzy na Yoongiego jest niewiarygodnie szczęśliwy.

Zastanawia się, czy może się tak czuć, a kiedy Yoongi zauważa jego wzrok i pyta: “Coś nie tak?”, Jungkook zaskakuje sam siebie i mówi:

- Nie.

To znaczy: Jungkook kłamie.

A Yoongi, ponieważ zna Jungkooka, widzi to. Dodaje to do długiej listy rzeczy, które sprawiają, że sytuacja jest niemożliwa do opanowania. Co powinno być granicą Jungkooka: wspomnienia, które Yoongi mu zaprogramował, sprawność fizyczna, dobrana do jego wieku oczywiście, podobnie jak jego zdolności umysłowe. Co w rzeczywistości jest granicą Jungkooka: możliwe, że nic.

Bo Jungkook patrzy na Yoongiego, tak jak kiedyś i Yoongi robi wszystko, co w jego mocy, by nie sięgnąć, nie przyciągnąć Jungkooka w swoje ramiona, by go nie pocałować w usta i sprawić, aby to też pamiętał.

Uśmiech, który Jungkook mu posyła? To miłość.

Ale Yoongi zastanawia się, czy on to wie.

Całkiem pewne, że nie.

 

 

 

*

 

 

 

- Więc znowu tu mieszkasz. - Namjoon zwraca Yoongiemu uwagę pewnego popołudnia, siedząc ze skrzyżowanymi nogami, z archaicznym tomem poezji na kolanach. Yoongi nie ma pojęcia, gdzie Namjoon wciąż znajduje Prawdziwe Papierowe Książki, bo gdy ostatni raz sprawdzał, wszystkie wydruki zostały spalone razem z zamkami wiele lat temu. Yoogni podejrzewa nielegalny rynek, ale nie dba o to na tyle, by to sprawdzić; jeśli Namjoonowi sprawia to radość i nikomu przez to nie dzieje się krzywda, to cóż, dlaczego miałby tego nie robić?

Yoongi, pracujący nad dostrojeniem parametrów osłony statku, mamrocze coś z malutką latarką w ustach.

- Mówi: “niby odkąd tu nie mieszkam” - pomaga Jungkook bez podnoszenia wzroku znad niezbyt-dobrze-działającego głównego zasilacza. Skoro nie podniósł wzroku, nie zauważa sposobu, w jaki Namjoon i Yoongi rzucają mu spojrzenie przez brakującą płytę w podłodze. Nie zauważa też jak patrzą na siebie, z zapytaniem wypisanym na twarzach, które tylko wzrasta, gdy Jungkook dodaje - Myślałem, że zawsze tu mieszkaliśmy.

To czasami się zdarza i Jungkook to zauważa, ale dużo częściej nie zauważa i Yoongi czuł tą samą okropną nadzieję, którą opisał Namjoon; miał momenty, gdy wierzył, że jakoś, w niemożliwy sposób, to jest prawdziwe. W każdym znaczeniu tego słowa. Namjoon mówi, że muszą wierzyć, bo jaki jest cel podważania tego?

Dar, lubi mówić Yoongiemu, to dar.

Taki sam jak płacz. Taki sam jak sny. Nie zawsze jest jasne dlaczego.

Ale na pewno i tak się to zdarzy.

 

 

 

*

 

 

Niektóre rzeczy pozostają takie same. Namjoon steruje. Jungkook strzela. Yoongi naprawia.

I Jungkook wie tak wiele,wydaje się, że czuje tak wiele, pamięta tak wiele, że łatwo jest się przyzwyczaić.

Łatwo stać się człowiekiem.

 

 

 

 

*

 

Znalezienie Jungkooka leżącego w kapsule do spania jest czymś w rodzaju pobudki. Yoongi nie jest świadomy, że nie śpi, dopóki nie łapie dłońmi za szklane brzegi i nachyla się,a jego twarz dzielą centymetry od twarzy Jungkooka. który spogląda na niego szeroko otwartymi oczami, które Yoongi tak dobrze zna. Jedno jest sztuczne, tak, ale Yoongi wybrałby to szare oko spośród tysiąca podobnych; wie to, bo wybrał to oko dla Jungkooka tak samo jak wybrał wszystko, co musiał zastąpić: z miłością, bo to mogło być wczoraj albo pięć milionów dni temu, a Yoongi nie wiedziałby jak zrobić to inaczej. Jest tylko tyle sposobów, by powiedzieć: Jesteś częścią Mnie; Jest tylko tyle sposobów, by powiedzieć Na Zawsze.

Yoongi patrzy na Jungkooka i mówi:

- Jungkook.

Jungkook wpatruje się w niego. “Deszcz” płynie z kącików jego oczu, podnosi dłoń, by objąć twarz Yoongiego i mówi:

- Yoongi.

- Co próbujesz zrobić? - usta Yoongiego są miękkie naprzeciw dłoni Jungkooka. Przytłumione. Żarliwe.

- Coś jest ze mną nie w porządku. - mówi Jungkook, nie, szepcze.

Serce Yoongiego zatrzymuje się.

- Wszystko jest z tobą w porządku. - obiecuje Yoongi, ale jego dłonie są białe jak pościel w miejscach, gdzie zaciskąją się na szkle.

- Ale coś nie jest w porządku. - nalega Jungkook, a łzy wciąż spływają po jego skórze w potwierdzeniu.

- Mogę ci pomóc? - Yoongi podnosi jedną z dłoni i sięga, by powtórzyć gest Jungkooka. Pod dłonią czuje, jak Jungkook drży, czuje jak porusza głową, by była bliżej dotyku Yoongiego, gdy wzdycha.

Czuje, gdy mówi:

- Nie wiem… nie wiem.

 

 

 

*

 

 

 

- Co powinniśmy zrobić? - pyta Namjoon, cicho, by nie obudzić Jungkooka, śpiącego teraz w łóżku Yoongiego, zakopanego w jego pościeli.

Yoongi kręci głową, opiera łokcie na kolanach, zaciska ręce, bo nie ma niczego do trzymania.

- Nie wiem nawet, z czym mamy do czynienia. - mówi, patrząc na podłogę.

- Widziałem jak znowu płacze. Pozytywka w twoim garażu? Otworzył ją. Myślę, że coś sobie przypomniał. Albo prawie przypomniał.

Z oczami wciąż skierowanymi na podłogę, Yoongi ma kilka pomysłów, co mogłoby to być, ale Namjoon nie pyta, więc Yoongi się nie odzywa.

- Zaproponowałem, żeby go przeprogramować. Silny reset. - mówi w zamian.

Cisza między nimi mogła dać początek nowemu światu, ale czas był dla nich zawsze wyjątkowo ulotny i teraz nie było inaczej.

- Ale odmówił.

Yoongi przytakuje.

- Całkowicie. Mówi, że nie chce być inny. Chce tylko…

Namjoon czeka. Mruga.

- Chce…?

Gdy Yoongi odpowiada, jego głos jest tak niski i tak cichy, że Namjoon zastanawia się, czy to zmyślił.

- Zrozumieć.

 

 

 

*

 

 

Następnego dnia Jungkook budzi się i zauważa, że obie jego dłonie są ciepłe, znajduje Namjoona z jego lewej strony i Yoongiego po prawej, obaj na podłodze, ich dłonie pokrywają te Jungkooka po obu jego stronach, gdy śpią, oddychając łagodnie. Przychodzi mu do głowy jedna z wizji z jego snów i bez zastanowienia, Jungkook ją urzeczywistnia, przechylając się na prawą stronę, nachylając się i całując głowę Yoongiego, mamrocząc zaspanym głosem “dzień dobry”.

 

 

 

*

 

 

 

Dawno, dawo temu był sobie chłopiec, który uciekł z domu. Uciekał aż znalazł nowy dom i dał im wszystko, co miał. Dawno, dawno temu chłopiec umarł za miłość dwóch osób, które złożyły jego serce w całość, umarł, a później wrócił.

Ale tylko w kawałkach.

 

 

 

*

 

 

 

Pewnego dnia pyta Yoongiego: “Czego mi brakuje?”. Yoongi kładzie dłonie na twarzy Jungkooka, przyciąga go bliżej i mówi:

- Niczego.

 

 

 

*

 

 

 

Pewnego dnia Yoongi pyta: “Czego mi brakuje?”. Jungkook kładzie policzek na ramieniu Yoongiego i mówi:

- Niczego.

 

 

 

 

*

 

 

 

 

- Bądź ostrożny. - mówi mu Namjoon, a Yoongi, wiedząc, że ma rację, wiedząc, że ma to na myśli, mówi:

- Jestem.

 

 

 

 

*

 

 

Nocami, gdy Yoongi może spać, Jungkook zazwyczaj kładzie się w kapsule do spania. Ale prawie rok po obudzeniu z dziwnej śpiączki, Jungkook zauważa, jak mija kapsułę, delikatnie unosi kołdrę Yoongiego i kładzie się koło niego. Ciepło , myśli Jungkook i z tą myślą zasypia, z nosem przyciśniętym delikatnie do ramienia Yoongiego.

 

 

 

*

 

 

 

 

Jungkook miał w zwyczaju zasypiać w ramionach Yoongiego cały czas, a Yoongi miał w zwyczaju budzić się, tuląc do siebie Jungkooka, jakby zależało od tego jego życie, cały czas. Yoongi obudził się, wyłapał w powietrzu mieszaninę zapachów, które łączył tylko z Jungkookiem, przyciągnął go bliżej. W pewne dni zostaliby w łóżku do późna, aż Namjoon wyrzuciłby ich z pokoju, mówiąc, że nie może sam sterować statkiem i czy łaskawie raczyliby pomóc kapitanowi, proszę i dziękuję. W inne dni zostaliby w łóżku do późna, a Namjoon by im na to pozwalał, i Yoongi opowiadałby Jungkookowi historie albo Jungkook śpiewałby mu piosenki. Ale jakikolwiek nie byłby to poranek, wstaliby w końcu i gdy Jungkook brałby prysznic albo Yoongi myłby zęby, albo cokolwiek mieliby do roboty, oboje zauważyliby ze zdziwieniem - cicho, delikatnie, z poświęceniem - jak to jest być szczęśliwym.

 

 

 

 

*

 

 

 

Pewnego dnia ciało Jungkooka przestaje działać, Yoongi konstruuje część, która gdy tylko zintegruje się z sztucznym organizmem Jungkooka, pomoże. Nie na długo. Pomaga przez kilka dni, które przeciągają się w tydzień lub coś koło tego. Skanuje go bez końca, szukając problemu różniącego się od pierwszej diagnozy, ale go nie ma; to dokładnie to, o czym myśli.

W południe Namjoon odciąga go na bok, ich twarze obracają się w kierunku gwiazd i pyta:

- Jak długo?

- Kilka dni. - mówi Yoongi łamiącym głosem.

Obserwują gwiazdy, obok których się poruszają, znowu patrzą na chłopaka siedzącego na stole, a potem patrzą na siebie nawzajem.

Namjoon jest świadomy, że Yoongi może tego nie przeżyć, że gdy wszystko zostanie powiedziane i zrobione, może stracić ich oboje.

Z powrotem patrząc na gwiazdy, Namjoon mówi: “Wiedziałeś, że to może się stać”. A Yoongi, który nie może oderwać wzroku od Jungkooka - drżenia, które przechodzi całe jego ciało - kiwa raz głową, zwięźle, cicho.

- Wiedziałem.

 

 

 

*

 

 

Gdy Jungkook leży, umierając na rękach Yoongiego, pod deszczem Yoongiego, przysłoniętym przez Namjoona słońcem, który stara się go uratować, migające światła wyglądają dla niego jak spadające gwiazdy. Poprosił Yoongiego, by go uratował i oznaczało to każdą możliwość; i mimo że nie miał życia lub możliwości, by mu to powiedzieć, Yoongi wiedział. Bo Yoongi zawsze wiedział czego Jungkook potrzebuje. Yoongi pocałował sparaliżowane usta Jungkooka i tchnął w niego powietrze z ogniem płonącym dookoła nich, i Jungkook zastanowił się, spadając w ciemność, czy to było to samo, co całowanie nieba.

 

 

 

*

 

 

 

Drugiego dnia Jungkook traci czucie i władzę nad dominującą ręką.

 

 

 

*

 

 

 

Trzeciego dnia Jungkook może widzieć tylko sztucznym okiem i Yoongi cierpi widząc ostatnią część brązu, w jego prawdziwym oku, teraz przysłoniętą białą pajęczyną.

 

 

 

*

 

 

 

Czwartego dnia Jungkook próbuje wstać z łóżka.

I nie może.

 

 

 

*

 

 

Piątego dnia, gdy Yoongi stara się niepostrzeżenie wymknąć z łóżka, lewa dłoń Jungkooka plącze się w jego koszulce, zatrzymuje go w miejscu, drżąc, drżąc, i mówi:

- Gdybym mógł, tęskniłbym za tobą.

Ta świadomość jest tak w stylu Jungkooka, że Yoongi opada z powrotem na łóżko, obejmuje ciało, które zna tak dobrze. Wie też, że to pojebane, gdy poddaje się, przestaje się zadowalać tylko trzymaniem szczątek Jungkooka, gdy całuje jego ramię, potem jego szyję, potem tuż pod jego ślepym okiem, gdy wciera przeprosiny w jego skórę. Wzdłuż pleców Jungkooka, Yoongi błądzi palcami tam, gdzie jedno skrzydło zawsze jest złożone, pióra zawsze przyciągnięte przez grawitacje, i myśli: tęsknię za tobą każdego dnia.

W ramionach Yoongiego, Jungkook czuje zimno, bo teraz Jungkook zawsze jest zimny; ale w jego ramionach Jungkook czuje ciepło.

Kiedy mówi to Yoongiemu, Yoongi drży - stłumiona burza - i myśli, że oto jak czuje się planeta, na której pada deszcz.

 

 

*

 

 

Szóstego dnia Jungkook traci głos. Ale jego umysł pozostaje szokująco głośny. I mimo że Namjoon wie, że mają ograniczony czas, wydobywa jeden z wielu swoich papierowych rękopisów i uczy Jungkooka o czymś zwanym językiem migowym.

Jako pierwsze pokazuje mu: miłość. Jako drugie: pamiętam. I trzecie: na zawsze.

 

 

 

*

 

 

 

Siódmego dnia skany Yoongiego pokazują pełną witalność mózgu, ale Jungkook się nie budzi .

Może gdyby mógł przestać płakać choć raz, zauważyłby wcześniej, ale w dwudziestej trzeciej godzinie dnia, gdy to widzi - słyszy to. Fale mózgowe Jungkooka ułożone w specyficzny wzór. Kod. Starą transmisje z długiej, martwej gwiazdy.

 

… .- …- . -- .

 

… .- …- . -- .

 

… .- …- . -- .

 

Namjoon, z czerwonymi oczami i zmęczony, tak samo jak Yoongi, powoli podnosi głowę przez zastój Yoongiego.

- Co mówi? - pyta, niezdolny nawet żeby usłyszeć to, co słyszy Yoongi, słuchawka ściśnięta w jego drżących palcach.

Sposób, w jaki Yoongi przełyk ślinę, jakby miał do powiedzenia tysiąc słów, ale wszystko co mówi, jest tym co już raz zostało wypowiedziane.

- “Uratuj mnie”.

 

 

 

 

*

 

 

 

 

- Właź właź właź!

Wejście statku zatrzaskuje się, gdy Yoongi jest w połowie drogi, co posyła go na Namjoona, a to oznacza, że obaj rzucili się na złamanie karku na ścianę i wylądowali jako kupa kończyn, siniaków i mamrotów.

- To boli! - łagodnie skarży się Yoongi.

Więc Powinieneś Był Być Szybszy.

Z jego miejsca na podłodze, Namjoon ma wystarczająco dobry humor, by się roześmiać.

- Mówiłem ci.

- To dostaję, za bycie dokładnym.

Obaj Jesteście Cali?

Namjoon ogląda Yoongiego, w czasie gdy on robi to samo dla niego i gdy obaj mamroczą potwierdzenia, trzecia osoba wzdycha.

Proszę, Starajcie Się Trzymać Harmonogramu. To Dla Waszego Bezpieczeństwa.

Na to kapitan i pierwszy oficer uśmiechają się. To nie jest wesoły uśmiech. Za wiele w nim smutku.

Ale jest czuły. Oddany. Prawdziwy.

- Tak zrobimy. - mówi Namjoon.

Dziękuję .

 

 

*

 

 

Mówi się, że koty mają dziewięć żyć. Jungkook miał trzy.

Jako chłopak, zakochał się. Jako hybryda, nauczył się jak być człowiekiem.

Teraz, uczy się o innych rzeczach, których nie da się opisać jednym słowem. Jako obdarzony czuciem statek kosmiczny może za czymś tęsknić, to on tęskni za ciałem, za którym mógłby podążać; jako maszyna jest zbyt niepraktyczny, ale z drugiej strony jest czymś więcej niż tylko statkiem; jest środkiem transportu, ale jest też domem i ma zaprogramowane, by robić wszystko, co w jego mocy.

By bezpiecznie przewozić dwóch mężczyzn w trakcie ich podróży, by chronić ich, gdy śpią, by być tam, gdy wracają biegnąc - nawet, gdy są spóźnieni.

 

 

 

*

 

 

 

Tak jak za pierwszym razem, Yoongi nie mógł uratować wszystkiego.

Więc statek Jungkook nie wie tego, że w rzeczywistości, zrobił wszystkie te rzeczy, w każdym życiu, jakie miał.

Ale wie, że: czasami, gdy Yoongi pracuje nad jego naprawą, mówi “przepraszam” i brzmi jakby mówił, o czymś więcej niż o wgnieceniach na lewej stronie statku. I czasami gdy Namjoon pilotuje, zamiast włączyć tempomat, śpiewa piosenkę, która, jak mówi, należy do Jungkooka i brzmi jakby miał na myśli, że zawsze tak było.

 

 

 

*

 

 

Rzadko przyprowadzają kogoś na pokład, ale kiedy to robią, staje się to swojego rodzaju grą. Reakcje na Żyjący Statek są zróżnicowane, od przerażenia do trwogi i wszystkie rzeczy między nimi. Często Jungkook karci ich, co brzmi trochę zabawnie, z powodu jego mechanicznego głosu, ale poza tym, to wciąż Jungkook.

Chcesz, Żeby Się Mnie Bali?

Yoongi prycha.

- Nie - robi przerwę. - Chcę, żeby cię zapamiętali.

 

 

 

 

*

 

 

 

Namjoon jest sam na oddzielnej misji na planecie, której klimat może być zbyt surowy dla statku tak starego jak Jungkook. Wstępuje do knajpy po kawę, gdy słyszy rozmowę kilku facetów.

- Podobno mówi.

- Jakby… to było wcześniej nagrane, tak?

- Nie, nie. Jakby. No wiesz. Żył!

- Pierdolisz.

- Nieprawda!

- Jak się nazywa?

Kłócą się jeszcze trochę, a Namjoon ukrywa uśmiech za swoją kawą, gdy podchodzi obok nich, słyszy jak mówią: “John? Chyba? Albo June?”.

Chichocząc, Namjoon mówi niskim głosem, ale na tyle wyraźnie, by wszyscy usłyszeli:

- Jungkook. Ma na imię Jungkook.

Nie ogląda się, by upewnić się czy usłyszeli lub uwierzyli w to.

Ale lata mijają, a imię “Jungkook” podróżuje dalej i więcej niż on sam.

 

 

 

 

*

 

 

 

Pewnej nocy, kiedy Yoongi nie może spać, pierwszy oficer szura nogami do kokpitu i siada tam, gdzie Jungkook lubił siadać - na oparciu fotela kapitana. Siada tam, gdzie Jungkook miał w zwyczaju siadać i kładzie policzek na fotelu. Pachnie jak Namjoon, oczywiście (bo kim innym), przez to Yoongi wraca na ziemię, zakotwiczony.

Jeszcze Nie Śpisz?

- Nie mogę. - mówi Yoongi. Statek zdaje się wibrować, jak gdyby nucił.

Namjoon Nauczył Mnie Piosenki.

Zapamiętywanie to jedna rzeczy. Uczenie się to druga. Szczególnie, gdy chodzi o muzykę. Ale chłopak-Jungkook śpiewał piękniej niż ktokolwiek, kogo Yoongi słyszał, więc może nie jest to aż tak zaskakujące.

- Śmiało. - mówi Yoongi, a Jungkook zaczyna śpiewać.

Sing For You…

 

 

 

 

*

 

 

 

To piosenka napisana przez Namjoona i Jungkooka, i Yoongi byłby bardziej zazdrosny, gdyby nie była tak dobra.

Sposób, w jaki śpiewa Jungkook jest ograniczony. Ale Yoongi może szczerze przyznać, że kocha to tak samo mocno.

Namjoon uczy Jungkooka innych piosenek i Yoongi czasami słyszy jak razem śpiewają.

 

 

 

*

 

 

 

 

Daleko w przyszłości Yoongi szepcze Jungkookowi, że też ma dla niego piosenkę. Szepcze: “Dziękuję”. Ma na myśli: kocham cię .

 

 

 

 

*

 

 

 

 

Dużo później, Jungkook nauczył się piosenek i smutku, miłości i straty.

Bez Namjoona, bez Yoongiego, żyje w samotności.

Ale czyni dobro z tego, co mu pozostało, bez końca.

 

 

 

 

 

*

 

 

 

Są historie na dobranoc i są historie o duchach. Są bajki i są ludowe opowieści.

Plotka o statku, który śpiewa pośród gwiazd jest może każdym z powyższych.

 

 

 

 

*

 

 

 

Z odległości, Jungkook jest statkiem stworzonym z gwiazd. W przybliżeniu, jest piosenką. I nie ma ludzi, którzy kiedykolwiek zgodziliby się z tym, co widzieli albo co słyszeli, ale na pewno wierzą w jedno.

- Istnieje.

 

 

 

 

*

 

 

 

Pewien chłopiec, który słyszy piosenkę, widzi gwiazdy, ale też kształty przypominający zwierzę. Pamięta, że czytał o tym stworzeniu na lekcji, że jest jednym z tylko kilku takich zwierząt na Ziemi, które potrzebowały powietrza, ale żyły pod wodą. Kilka razy próbuje przypomnieć sobie nazwę.

Whalien.

Może po prostu wieloryb?

Jego pomysły same sobie zaprzeczają.

Chłopiec rysuje kształt, który zobaczył, ogląda jak staje się wielorybem, możliwym do znalezienia tylko w poruszających się konstelacjach i nuci piosenkę, którą słyszał tylko raz, ale wie, że nigdy jej nie zapomni.

 

 

 

*

 

 

 

 

Gdy chłopiec staje się mężczyzną, śpiewa te słowa przez fale radiowe, które jakoś nigdy nie zginęły tak jak telewizja.

 

 

 

 

*

 

 

 

Nazwij to magią. Nazwij to cudem. Nazwij to niczym; ale lata świetlne stąd, Jungkook to słyszy.

Jungkook słyszy ich piosenkę i nareszcie - światła jego gwiazd gasną jedno po drugim - czuje się trochę mniej samotny.

Mówi:

Pamiętam.

 

 

 

*

 

 

 

Pamiętam Cię.

 

 

 

*