Work Text:
Magda weszła do kawiarni poprawiając wełnianą czapkę spadającą jej na oczy. Czapka ta miała duży, kolorowy pompon, bujający się na wszystkie strony. Drzwi za nią się zamknęły, a kobieta potarła czubek czerwonego z zimna nosa i poprawiła okulary spadające jej z twarzy.
W pomieszczeniu było ciepło, zdjęła rękawiczki i wepchnęła je do kieszeni obszernego, czerwonego płaszcza. Podreptała do lady, uważnie studiując menu.
Kiedy już wybrała, podniosła wzrok i zauważyła, że nikogo z obsługi tutaj nie ma.
- Halo? - zawołała Magda w stronę otwartych drzwi na zaplecze.
Po chwili z wnętrza pokoju wychyliła się ciemna głowa należąca do przepięknej dziewczyny. U góry zielonego fartucha przypiętą miała plakietkę z imieniem "Ewa". Jej długie włosy sięgały za ramiona i zwijały się na końcach, a delikatny makijaż podkreślał ciemne oczy. Magda poczuła, że jej policzki robią się cieplejsze.
- Już idę! - odparła Ewa i podeszła do lady od drugiej strony. Kiedy przesunęła po niej wzrokiem, zatrzymując się na tęczowej przycince na jej szaliku, Biejat zaczerwieniła się jeszcze mocniej. - Co podać?
- Oh! Już, już... - ostatni raz rzuciła okiem na menu. - Dużą flat white z podwójnym espresso.
- Robi się.
Jej głos był lodowaty. Jeszcze zimniejszy niż wcześniej, jakby ta nieszczęsna przypinka osobiście ją obraziła.
Syk spieniacza do mleka rozległ się w pomieszczeniu. Magda przenosiła ciężar z jednej nogi na drugą, skubiąc skórkę obok paznokcie u kciuka.
Znowu to samo. Od kiedy kupiła tą przypinkę dwa tygodnie temu na jakimś kiermaszu, spotykała różne reakcję. Od miłego uśmiechu po obojętność, a nawet próby flirtu. Jedna dzisiaj zdawało się, że weszła na minę.
Kiedy papierowy kubek stanął przed nią na blacie, a miły zapach dotarł do jej nozdrzy, w blondynkę wstąpiła nagła odwaga. Podniósłszy głowę, promiennie uśmiechnęła się do kobiety. - Czy mogę dostać coś w bonusie? - spytała, mimo lekkiego drżenia w głosie.
- Tak? - Ewa uniosła jedną brew.
- Na przykład... Twój uśmiech?
I nagle... Brunetka roześmiała się szczerze, pochylając głowę w przód i ukazując górne zęby. Magda zaskoczona przybliżyła się o krok.
- Jesteś strasznie bezczelna, wiesz? - westchnęła Ewka gdy w końcu przestała się śmiać.
- Taki mój urok. - odparła szczęśliwa Biejat.
- To będzie 18 zł plus napiwek za uśmiech. - stwierdziła miękko kobieta za ladą. - I twój numer telefonu, jeśli ci to nie przeszkadza.
- Tylko jeśli w zamian dasz mi swój... - Magda wyszczerzyła się szerzej.
Gdy kilka minut później wyszła z kawiarni, nie miała przy sobie jedynie swojej ulubionej kawy. W jej kieszeni znajdował się pokory skrawek paragonu, z numerem telefonu.
Pompon na jej głowie podskakiwał radośniej niż zazwyczaj.
