Work Text:
Zaczęło się dość niewinnie… dobra, może niewinnie nie pasuje, gdy ktoś cię przyłapał na gapieniu się na przód spodni Lokiego i zastanawianiu się nad tym, jak się je ściąga.
Tony wpatrywał się w nie z lekko przechyloną głową i to tak intensywnie, że dopiero gdy usłyszał głośne odchrząknięcie, podniósł wzrok i zauważył, że mag obserwuje go z uniesionymi brwiami i bardzo rozbawioną miną.
Rzecz w tym, że po raz pierwszy widział Lokiego w tym stroju. To była jego „sakaarska zbroja” i mag chciał jej użyć w rewanżersowej misji zinfiltrowania planety. Przyszedł do laboratorium Tony’ego, żeby wziąć potrzebną broń, przy której majstrował inżynier. Ten po prostu szybko się… rozproszył, gdy zobaczył księcia.
Gdy zobaczył jego spodnie. I sprzączki. I paski. I, cóż…
- Czy ściąga je się tak, jak myślę, że się je ściąga?
Loki mrugnął powoli, osłupiały, ale zainteresowanie szybko zajęło miejsce zdziwienia. Gdy odpowiedział, jego słowa były odważne i wyzywające, powiedziane z uśmieszkiem na ustach: - Czyżbyś miał podejść i sprawdzić?
Tony był… ok, był trochę zaskoczony. Czy flirtowali ze sobą na statku? Jasne. Czy wyglądało na to, że posunie się to dalej? Nie, nie za bardzo.
Nie oznaczało to, że Tony był temu przeciwny, cholernie nie, a żar spojrzenia Lokiego i wyzwanie w jego słowach wywołało odpowiednie ciarki, więc inżynier podszedł do maga.
Zatrzymał się o włos od niego, tylko wpatrywali się w siebie, czuli napięcie w powietrzu, pożądanie, które było tak ostre, że mogli je niemal posmakować. Tony tylko uśmiechnął się kącikiem ust i zaczął powoli opadać na kolana.
Inżynier nie spuszczał wzroku z Lokiego, patrzył jak zielone oczy się rozszerzyły, a ich właściciel tylko wpatrywał się w niego. Mag patrzył na niego, jakby Tony robił coś niewyobrażalnego, ale jednocześnie przełknął głośno, przez co człowiek poczuł dreszcz władzy i podniecenia.
Chwilę zastanawiał się, kiedy ostatnio ktoś z własnej woli znalazł się w takiej pozycji przed Lokim. Prawdopodobnie zbyt dawno.
Tony bez wahania, pewnie chwycił biodra drugiego mężczyzny, kciukami gładząc go przez skórzane spodnie. Jego głos wyrażał rozbawienie, a oczy powagę, bo była to szczera oferta, nawet jeśli nie sądził, że Loki się na nią zdecyduje: - Wycofujesz się, reniferku?
Tony zauważył, jak ręka maga drga, jakby ten chciał nią dotknąć i przytrzymać człowieka. Inżynier uśmiechnął się jeszcze szerzej, podobny uśmieszek pojawiał się powoli na twarzy Lokiego.
- Byłbym głupcem – powiedział mu Loki głosem ochrypłym z pożądania. – Tak pięknie wyglądasz przede mną na kolanach.
Słowa te, a zwłaszcza ich ton obudziły w Tonym pożądanie aż on sam oblizał wargi, jego krew zabuzowała i przyciągnął Lokiego bliżej.
- Dobra odpowiedź – zamruczał swą aprobatę, a mag przysunął się, bez narzekania zmniejszając dystans między nimi, aż usta człowieka niemal ocierały się o materiał spodni; tak że czuł tylko zapach skóry i Lokiego.
Inżynier zaczął przesuwać dłonie na przód spodni, badając materiał i czując jak książę drży nawet przy tak delikatnym dotyku.
Zdecydowanie zbyt dawno - pomyślał Tony, ponownie oblizując usta na myśl o tym, co go czeka.
Zatrzymał się, gdy poczuł, jak palce ostrożnie dotykają tył jego głowy i spojrzał w górę.
Zauważył niepewną minę Lokiego, chociaż mag nieco zacisnął dłonie i lekko pociągnął go za włosy. Tony tylko się uśmiechnął, widząc jak tym samym sprawił, że napięcie ulotniło się, a mag przyciągnął go jeszcze bliżej.
Rozumiejąc aluzję, skupił się na ubraniu przed sobą i zastanawianiu się, jak się go używa.
I, jak się okazało, dobrze wydedukował, jak ściągnąć z Lokiego spodnie.
