Actions

Work Header

Drabble robocze (czyli próbuję coś pisać, a wychodzi różnie)

Summary:

Drabble z Merlina. Krótkie, inspirowane jednosłownymi promptami.

Notes:

Chciałam pisać odrobinę częściej i wyszły z tego drabble. Nie ogarniam życia i nie mam bety, ale próbuję tak czy inaczej :)
Przygarnę z radością konstruktywną krytykę, nie pogardzę także dodatkowymi promptami.

Chapter 1: #1 Taniec

Chapter Text

Ludzie zwykli przyrównywać walkę do tańca, lecz on zawsze wiedział, że to nieprawda. Artur za nic nie potrafił tańczyć. Walka była jak konwersacja, jak język - i książę posługiwał się nim płynnie. Dłoń pozbawiona ciężaru broni była jak usta pozbawione głosu. Ale taniec? Artur nie potrafił poruszać się z gracją, zawsze czuł, że zajmuje więcej miejsca niż powinien. Tylko, kiedy ruch miał cel - zranić, obezwładnić, unieszkodliwić - wówczas wiedział, jak sobie radzić.
Merlin tańczył tak, jak walczył - okropnie. Jak gdyby w ogóle nie słyszał rytmu, albo zdecydował się go ignorować. Bynajmniej go to nie zniechęcało. Jego ciało emanowało przyjemnym ciepłem, pachniało potem, ziołami leczniczymi, i czymś innym, czego Artur nie potrafił zidentyfikować. Nie wiedzieć czemu, Artur czuł się przy nim bezpiecznie (oczywiście, prędzej nadziałby się na swój miecz niż wypowiedział te słowa na głos). Ale chyba coś w nich było. Bo dopiero w zaciszu komnat książęcych, z ramionami Merlina oplecionymi wokół jego talii i czując jak mężczyzna kołysze nimi bez ładu i zdecydowanie nie do taktu, Artur stwierdził, że może taniec nie był taki straszny, jak mu się wydawało. Może nawet on, od czasu do czasu, mógł sobie pozwolić na coś innego niż machanie mieczem.