Actions

Work Header

Pieśń w czasie rewolucji

Chapter Text

– Generalny zarys okazał się krótszy, niż się spodziewałam, pomimo wielu poucinanych wątków i ogromnej linii fabularnej, która wydłużyła wszystko o miesiąc. Jestem niesamowita, nie?

– Tak strasznie staram się pilnować dat pełni, że to mnie kiedyś wykończy.

– Harry znacznie częściej myśli o tym, co sam chce, czego potrzebuje i czym musi się zająć, zamiast ciągłych prób usatysfakcjonowania wszystkich, którzy mają do niego o coś żal, albo przetaczania się pod problemami, ilekroć ktoś poprosi go o coś niewykonalnego. Co jest ZAJEBISTE. Jestem z niego STRASZNIE dumna w tym tomie.

– Draco i jego polityczna rola otrzymają znacznie większe role. Będzie ciekawie.

– Falco Parkinsonie, ty smętny, żałosny człowieczku.

– Dwa razy z rzędu odnoszę się do Szekspira (rozdział 34 ma tytuł z „Makbeta”, a 35 z „Romea i Julii”). Może nawet trzy razy, jeśli ktoś zwróci uwagę na to, że tytuł rozdziału 33 opiera się na tym z rozdziału 34. W dodatku jeden z nich jest kompletnie z czapy, podczas gdy drugi trzyma się oryginalnego zarysu. Przysięgam, aż do teraz nie zwróciłam na to uwagi. WTF, mózgu.

– Więcej odniesień do poezji! Tytuł z rozdziału 27, „Chmury w okowach z bransolet”, pochodzi z „Przedednia rewolucji” Swinburne’a: „Światło, światło i światło! co zniszczy samym swym istnieniem // Wszystkie chmury, co więżą się okowami bransolet. // Oczy, ręce i dusze wykute strachem i pragnieniem // I gładkie oszustwo, co za plecami trzyma sztylet...” Z kolei tytuł rozdziału 30, „Sztaba krat żelazna”, pochodzi z wiersza Richarda Lovelace’a, „Do Altei, z więzienia”: „Bezsilne są kamienne ściany // I sztaba krat żelazna: // Umysł niewinny, niezachwiany // Wytchnienia w lochu zazna” (Przekład Stanisława Barańczaka)

– Wątek, który miał mieć miejsce w czasie równonocy wiosennej w zeszłym roku, ale został wycięty ze scenariusza, niespodziewanie powrócił i wcisnął się na równonoc wiosenną w tym roku. WTF nieśmiertelny jakiś.

– Przynajmniej zakończenie pozostało takie samo. Najmroczniejsze z nich wszystkich, nie licząc siódmego tomu.

– Siąpię nosem, ilekroć piszę o postaciach, które wiem, że zginą. A jest ich tak strasznie wiele. Z drugiej jednak strony, jakaś sadystyczna część mojej duszy zaciera radośnie łapki.

– Widzę nadchodzące zakończenie serii. Lśni na horyzoncie.

– ALEŻ TO SIĘ BĘDZIE ZABAWNIE PISAŁO.