Actions

Work Header

Nocne opowieści

Chapter Text

– A pamiętasz nasze pierwsze spotkanie? – pyta Magnus, przeczesując palcami włosy swojego kochanka.

Alec marszczy brwi.

– Masz na myśli to w klubie? Kiedy ocaliłem ci życie?

– Nie, później. W moim lofcie.

Alec przewraca oczami.

– Nie mogę uwierzyć, że tak to nazywasz. Nawiasem mówiąc, nadal nie rozumiem tej aluzji.

Magnus spogląda na Aleca leżącego w poprzek łóżka – głowa chłopaka spoczywa na brzuchu Bane’a, stopy zwisają z krawędzi materaca.

– Której? Użyłem ich dość sporo tamtej nocy. Ciężki był z ciebie orzech do zgryzienia – mówi, ciągnąc Aleca lekko za włosy.

Hej! – obrusza się Alec i szturcha Magnusa w żebra. – Kogo niby nazywasz orzechem?

Magnus śmieje się, sprawiając, iż głowa Nefilim nieznacznie podskakuje.

– Jesteś bardzo, bardzo uroczym orzeszkiem. Która aluzja? – dopytuje.

– A, tak. Ta o Sodomie i Gomorze? Stwierdziłeś, że twój loft je przypomina.

Ciało Magnusa zaczyna się trząść od niekontrolowanego śmiechu i Alec siada, by uchronić swoją głowę przed obrażeniami.

– Och, ty moja niewinna owieczko! – udaje się wykrztusić Bane’owi głosem pozbawionym tchu.

Alec przygląda mu się ze zmarszczonymi brwiami.

– No co? – pyta, a kiedy Magnus, zwinąwszy się w kłębek, śmieje się jeszcze głośniej, Alec ponownie szturcha go w żebra. – No co? Wyjaśnij mi, Magnusie! Dlaczego śmiejesz się jak wariat? Magnusie?